oficjalny blog audycji Rap Sesja, której możesz słuchać w każdą niedziele o 22:00 w Radiu Kampus 97,1 fm www.radiokampus.waw.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Polski rap 2001-2010 oczami Muflona: część druga

Trochę mi to zajęło, ale pora wreszcie na drugą cześć czyli miejsca 20-11. Z następną postaram się wyrobić szybciej.

Przypominam też wszystkim, że dziś o 22:00 Rap Sesja. Słuchaj nas w radiu Kampus na 97,1 fm w Warszawie lub na www.radiokampus.waw.pl

 

20. Pezet Noon – Muzyka klasyczna

Drugą dziesiątkę zaczynam bardzo mocnym uderzeniem. Kolejna płyta o której śmiało można powiedzieć ze ukształtowała kanon polskiego rapu na lata. Dziś teksty Pezeta z tamtego okresu, w których próbował ze sobą zrymować wszystkie marki świata i zauważał, że seniorita jest mokra jak Bonaqua mogą irytować, ale prawda jest taka, że styl Pezeta z 2001 roku to polski rap przez wiele następnych lat. Właściwie cały polski underground to w mniejszym lub większym stopniu postpezet z „Muzyki klasycznej”. I choć dziś rzadko wracam do tej płyty (no, może do „5-10-15” i „To tylko ja” zdarza mi się to robić częściej) i chętniej słucham „Muzyki rozrywkowej”, to po pierwsze rola tego albumu dla polskiego rapu, a po drugie sentyment sprawiają, że ta płyta musiała się tu znaleźć. Gdybym robił ranking nieco mniej subiektywny, a bardziej nastawiony na podkreślenie znaczenia różnych albumów dla polskiego hip-hopu to na pewno „Muzyka klasyczna” znalazłaby się w pierwszej piątce. Warto również zaznaczyć ze odejście Noona od produkcji hip-hopowych to dla polskiej sceny największa strata minionej dekady.

 

19. Stare Miasto – Minuty

Polskie A Tribe Called Quest i ich drugi album na miejscu 19. Kupiłem kiedyś tę płytę na jakiejś promocji w empiku za 9 zł i zakochałem się w jej czystej, rdzenno hip-hopowej wibracji. Dizkretowi zawsze brakowało nieco emocji w nawijcę, ale nadrabiał to umiejętnościami i hip-hopowym state of mind; zawsze miałem wrażenie, ze na tle tej często sztucznej i przeszczepionej polskiej kultury hip-hopowej, to odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu. „Minuty” to hip-hop jeszcze raczkujący i uczący się samego siebie, ale zarazem świadomy i ambitny.

 

18. WWO – We własnej osobie

„Tyle celnych strzałów, tyle błędnych ocen…”. Pamiętacie czy już zapomnieliście? Opisując album Małolata i Ajrona zapowiedziałem, że w rankingu znajdzie się jeszcze jedna produkcja z wąsko rozumianego nurtu ulicznego i miałem na myśli właśnie drugą płytę dawnych Witryn. Sokół w życiowej formie: przenikliwy obserwator i kombinator, który w przeciwieństwie do prawie wszystkich ulicznych kolegów nie irytuję typowym dla ulicznego nurtu moralizatorstwem i trywialnymi, „życiowymi” poradami. Jest w nim coś z ulicznego proroka czy błędnego rycerza, co w połączeniu z jego hipnotyzującym głosem sprawia, że to wszystko brzmi po prostu bardzo rozsądnie.„We własnej osobie” to też pierwszy, jeszcze nieśmiały przejaw tego, że WWO nie chcą na zawsze zamknąć się w totalnej niszy purystycznego i twardogłowego ciężkiego hip-hopu opartego na psychodelicznych, smutnych smyczkach i prymitywnych bębnach. Ta płyta muzycznie jest zdecydowanie bardziej melodyjna i zwyczajnie smaczniejsza niż poprzednie, mroczne „Masz i pomyśl” i pomimo trzymania się ulicznej retoryki zaskakuje otwartością. Gdyby tylko różnica poziomów między mc’s nie była tak wyraźna, to pewnie „We własnej osobie” znalazłoby się wyżej.

 

17. Szybki Szmal – Mixtape 2005

2005 rok to moment przełomowy w kwestii podziału underground-mainstream. Dziś, w obliczu faktu, że wszyscy właściwie wydają się sami i sami dbają o promocję i drogi dystrybucji, a programy w TV i czasopisma zastąpił totalnie egalitarny Internet, nie ma on już żadnego znaczenia. A cały proces zaczął się w 2005 roku, kiedy podziemie zaatakowało paroma petardami, które udowodniły, że równanie ‘poziom=kontrakt’ wcale nie musi być jedyną regułą i że warto również śledzić to co dzieje się z dala od głównego nurtu. Jedną z petard był mixtape szalonej i patologicznej ekipy Szybkiego Szmalu. Charyzma, przebojowość, nowoczesność w dobrym rozumieniu i przede wszystkim unikalne połączenie wielu styli to cechy, które wybijają szybkoszmalowy mixtape tak wysoko. Energia Małego Esz Esza, bezczelność Ciecha, charyzma Łysonżiego, teksty Procenta, nieobliczalność Kaliego. Jeżeli na jednym albumie spotyka się 7 czy 8 raperów i każdy rapuje inaczej, a przy tym każdy na wysokim poziomie to taki projekt po prostu nie może się nie udać.

 

16. Waco – Świeży materiał

Na tej liście znajdą się dwie produkcje, które można określić mianem ‘składanki’. Pierwsza z nich to właśnie „Świeży materiał” autorstwa Waco(co będzie drugą już pewnie większość z was się domyśla). Świetne brudne bity i kawał klasyki polskiego hip-hopu. Doskonałe ukazanie tego co najlepsze na (głównie warszawskiej) ulicy w wykonaniu WWO, Zipery, JWP czy Wilka (wow, co za zwrotka. Przez długi czas była to moja ulubiona polska szesnastka) doprawione rapem z innej bajki czyli kawałkami Grammatika czy Pezeta i Dizkreta. Ta płyta to masa wspomnień z okresu kiedy polski rap był dla mnie jeszcze czymś nowym i nie do końca odkrytym.

 

15. Jimson – Gorączka w parku Igieł

Nie ukrywam, że mam taki rapowy fetysz – może jest on nieco snobistyczny – że lubię dyskretne nawiązania i odwołania kulturowe o nieco większej głębi niż te o Rambo, Freddim Krugerze czy Werterze. W ogóle dla mnie rap to jest postmodernizm i jaram się kiedy znajduję płyty, które też wykazują takie podejście - chęć zabawy konwencjami i lepienia czegoś nowego z wielu używanych już materiałów. Mam wrażenie, że w tej kwestii rozumiem się z Jimsonem doskonale. Kolejna rzecz, która sprawia, że „GWPI” to moim zdaniem małe arcydzieło to fakt, że całość jest niezwykle oryginalna, spójna i klimatyczna, a dzieło wieńczy fakt, że za taki dziwny i chory projekt nie wziął się jakiś student w swetrze co obejrzał sporo filmów, ale za to nie za bardzo wie jak się klei dobre rymy, tylko człowiek o naprawdę dużych rapowych umiejętnościach wyrobionych w klasycznych projektach i doszlifowanych w czysto rapowym środowisku naturalnym.

 

14. Eldo – Eternia

Eldo po raz pierwszy, ale nie po raz ostatni. Pewnie nie wszyscy młodzi słuchacze Rap Sesji wiedzą o tym, że był sobie taki okres kiedy to Eldo wcale nie był osobą darzoną wielką estymą i powszechnie szanowaną na naszej scenie. Po beefie z Tede, Bitwie Płockiej, kontrowersyjnych wypowiedziach dla „Mówią bloki” i szeregu innych mniejszych lub większych incydentów, Leszek na jakiś czas stał się swego rodzaju banitą w tym środowisku. Poziom hejtingu jaki dopadł jego osobę choćby w Internecie był naprawdę gigantyczny. I tylko płyta tak dobra i tak dojrzała jak „Eternia” mogła przywrócić Eldokę do łask często zamkniętych hip-hopowych głów. Bity dużo mniej surowe i nie tak minimalistyczne jak na pierwszej solówce plus powrót na dobre do konwencji w jakiej Eldo czuje się najlepiej czyli refleksyjnych, czasem smutnych tekstów, pozwoliło Leszkowi odzyskać jak najbardziej zasłużony respekt. „Chodź ze mną”, „Mędrcy z kosmosu”, „Zza szyby” czy „Myśli” to numery wielkie, a dwuwers „Kim jesteśmy? Jest nas kilku/ Mudżahedini dźwięku, masz przed sobą fanatyków” to najlepsze rozpoczęcie płyty w historii polskiego rapu.

 

13. Tede – Hajs Hajs Hajs

Ciekawa sprawa: kiedy ta płyta wyszła byłem nią trochę zawiedziony, dziś jest albumem Tedego, do którego wracam najchętniej. Jasne, zarzuty właściwie te same co zawsze wobec TDF’a – postawienie na ilość, a nie na jakość i wrażenie, że sporo rzeczy jest tu zrobionych na odpierdol. Ale jeżeli już odkryjemy, które kawałki należy skipować, to i tak zostaniemy z potężną dawką zajebistego i zdystansowanego rapu. „Hajs hajs hajs” to rap pełen luzu i zamierzonego komizmu zanurzonego w absurdzie haseł ‘baunsu’ i ‘lansu’. Tede nigdy nie oglądał się na innych, nie bał się własnych ścieżek i robił swoje po swojemu i z głową. Tego nie odbiorą mu nawet najwięksi antagoniści.„Przyczajony hip, ukryty hop” to tekstowy majstersztyk, a „Proste” to bodaj jeden z najlepszych wspominkowych numerów, jakie wydał na świat polski hip-hop. Dodaj do tego przebojowe single i dostaniesz najbardziej wyluzowana produkcję jaka kiedykolwiek zrodziła się nad Wisłą.

 

12. Ten Typ Mes – Zapiski typa / zamach na przeciętność

W moim przekonaniu Mes to bez dwóch zdań najlepszy polski raper. W związku z tym można uznać, że miejsce dwunaste, które zajmuje w tym rankinu jest zaskakująco niskie, ale niestety obie solówki Mesa posiadają pewne wady, który nie pozwalają mi umieścić ich wyżej. Przy słuchaniu pierwszej mam wrażenie, że płyta z kawałka na kawałek się nieco muli i po 7 kapitalnych numerach zaczyna się seria już ewidentnie słabszych, a przy drugiej, że Mesa nieco poniosło z różnymi dziwnymi pomysłami pokroju „OIOMu” czy „Kontrkultury”. Zastrzeżenia te jednak nie są w stanie zanegować pierwszego zdania tego opisu i jasno trzeba sobie powiedzieć, że czego Piotrek nie zarapuje, zawsze będzie to na odpowiednio wysokim poziomie. „Zwykły we mnie”, „Strach” czy „Cygara i pety” to wizytówki polskiego rapu.

 

11. Flexxip – Fach

Tutaj macie dowód na to, że nie ma jasnych kryteriów, które determinują kolejność płyt w tym rankingu. Oczywistym jest fakt, że Mes AD 2009 jest raperem znacznie lepszym niż Mes AD 2003, ale tutaj dochodzą jeszcze inne kwestie. W tym wypadku na pewno sentyment, ale też fakt, że „Fach” jest płytą praktycznie pozbawioną słabych numerów, a chemia między dwoma tak różnymi raperami jest unikalna. Młody Mes to przebojowość, cwaniactwo, bezczelność, punchline’y i flow – po prostu młody i głodny wilk za mikrofonem. Blef to nieśmiałość, subtelność, wrażliwość, obserwacje i ciekawe koncepty. Razem łącząc te przeciwstawne żywioły stworzyli duet do którego już nikt nigdy poziomem nawet się nie zbliżył. Może gdyby Brudne Serca rzeczywiście kiedyś coś nagrały można by zakładać, że jest szansa na stworzenie lepszego tandemu, ale jak wiadomo, to się już raczej nigdy nie zdarzy.

niedziela, 30 stycznia 2011, muflon_truflon

Polecane wpisy

  • Mlode pokolenie w Rap Sesji

    Dziś w ulubionej audycji dziewczyny, w której kochaliście się w gimnazjum, ale wstydziliście się zagadać, freestyle'owy cypher! W ramach rap sesyjnego przeglądu

  • Gospel w Rap Sesji!

    Zapnijcie pasy, poprawcie kaftany bezpieczeństwa i nie pomylcie pastylek - dzisiaj na pelnej k... pelna godzine do Rap Sesji wjezdza wasz ulubieniec - Gospel!

  • Playlista z 19 lutego

    1. Ten Typ Mes - Cygara i pety (Alkopoligamia: zapiski typa, 2005) 2. Vnm - Dym (Etenszyn: Drimz kamyn tru, 2012) 3. Borixon - Papierosy (Rap not dead, 2012) 4.

Komentarze
Gość: JOŁ, *.adsl.inetia.pl
2011/01/30 22:25:28
IQ LUB EIS PIERWSZE MIEJSCE BANKOWO
-
Gość: raphead, *.g1.citymedia.pl
2011/01/30 22:40:37
mam nadzieje, że łona - koniec żartów w 1 dziesiatce bedzie... ;]
-
Gość: truskullll, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/01/30 23:27:49
Wow, mamy bardzo podobne truskulowe podejście do polskiego rapu, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wpadniesz do Giżycka na festiwal to może pogadamy o rapie na afterze na maszcie, pozdro!

Stawiam ze w 10 będzie coś z: Smarki, IQ, Kodex, 247, Łona, Reno, Dinal, Czerwony Album, Muzyka Poważna, Na legalu, Kwiaty Zła.
-
2011/01/31 00:25:20
stawiam na :łona,wena,grammatik,peja,fenomen, hmm hg ? ,molesta, a żeby coś nowszego bo w końcu cała dekada to małpa lub słoń
-
Gość: redbullsnuff, *.adsl.inetia.pl
2011/01/31 11:43:03
@raphead
A można być w drugiej dziesiątce?
-
Gość: raphead, *.g1.citymedia.pl
2011/01/31 14:46:49
a niby dlaczego nie? Jak masz wątpliwości językowe to sprawdź w słowniku...
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2011/02/01 11:07:37
a ja licze, ze Światła miasta beda najwyzej!
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2011/02/01 11:11:48
o ja idiota. nie popatrzylem, ze to ranking 01-10. mea culpa.
-
Gość: Przecież to mało ważne?!, 46.113.19.*
2011/02/01 15:08:10
"vuvik
2011/01/31 00:25:20
stawiam na :łona,wena,grammatik,peja,fenomen, hmm hg ? ,molesta, a żeby coś nowszego bo w końcu cała dekada to małpa lub słoń"

Z Twoich typów Łona, Grammatik i Fenomen ma jakiekolwiek szanase na top10.

Molesta? Co oni takiego w tej dekacie wydali? Molest + kumpe, niga please...

Małpa i Słoń? Hahaha, przecież oni robią muzyke dla sezonowców i gimbusów, dla takich nie ma miejsca nawet w top 100 dekady.
-
2011/02/01 21:21:12
do najnowszej(jeżeli w ogóle można tak powiedzieć) molesty wracam chętnie, nie podoba Ci się ? luźno nie będziemy się napinąć.
no słonia faktycznie nie wszyscy muszą lubieć ale małpa dla gimbusów ? ;o

powiedz kogo Ty byś widział
-
Gość: Przecież to mało ważne?!, 46.112.246.*
2011/02/02 15:53:07
Nie mówie że nie lubie słuchać Słonia/Małpy i innych dzikich zwierząt, ale widziałem kilka razy na mieście jak jakiś gimbus w ciuchach dilla puszczał słonia/małpe z telefonu.
-
2011/02/03 17:56:30
no to jest fakt że np starego grammatika czy fenomena nie beda słuchać z telefonów na pełną w autobusie no ale to nie znaczy że dobrzy ludzie tez nie mogą małpy posłuchać bo dla mnie to naprawdę dobra płytka
-
Gość: asdwatrzy, *.g1.citymedia.pl
2011/02/05 19:26:36
Do adminów: czy taki wygląd bloga nie byłby lepszy?? - rapsesja.blogspot.com/

check out
-
Gość: Raul, *.retsat1.com.pl
2011/02/07 15:39:17
Prosimy o 3 czesc! Kiedy bedzie ?